Do Bobolic wybraliśmy się już jakiś czas temu, kiedy Emilka była jeszcze malutka. Od tamtej pory minęły prawie dwa lata, ale zdjęcia i wspomnienia z noclegu u stóp zamku nadal mamy pod ręką. Postanowiłam więc wrócić do tej wyprawy i podzielić się naszymi wrażeniami!
Potraktujcie ten wpis jako krótką relację z naszej wizyty, bo wspomnienia zdążyły się trochę zatrzeć. Planujemy wrócić do Bobolic w przyszłym roku, tym razem z naszym najmłodszym podróżnikiem. Mam nadzieję, że wtedy uda nam się dokładniej sfotografować wnętrza i uzupełnić artykuł o nowe zdjęcia oraz praktyczne wskazówki.
Na miejsce dotarliśmy po południu. Mieliśmy zarezerwowany nocleg w hotelu przy zamkowej restauracji, położonym nieco poniżej warowni. Pokój nie zachwycał standardem, ale było w nim wszystko, czego potrzebowaliśmy na jedną noc. Dużym plusem była możliwość podjechania pod sam budynek, żeby wygodnie wypakować bagaże. A widok? Zamek górujący nad hotelem robił wrażenie!
Nie chcieliśmy tracić czasu, więc szybko ruszyliśmy pod górę. Emilka większość drogi pokonała na rękach, ale kiedy zobaczyła most prowadzący do zamkowej bramy, od razu nabrała ochoty na spacer. Mała podróżniczka gotowa do działania!
Po wejściu na teren zamku zwróciliśmy uwagę na informacje o jego odbudowie. Dzisiejsza warownia robi wrażenie, zwłaszcza gdy pomyśli się, że przez długi czas pozostawała ruiną.
Najpierw obejrzeliśmy dziedziniec i zrekonstruowane mury. Znajdował się tam również szafot, który zainteresował nas ze względu na jego wykorzystanie podczas kręcenia serialu „Korona królów”. Emilka oczywiście od razu chciała się na niego wspinać! Niestety, tym razem musiała obejść się smakiem.
Potem ruszyliśmy schodami do Zamku Górnego. W środku czekało kilka pomieszczeń z ekspozycjami, między innymi zbroje, meble i elementy wyposażenia nawiązujące do dawnego życia na zamku. Zajrzeliśmy też do kaplicy. Nie była to długa wizyta – z małym dzieckiem na rękach nie mieliśmy czasu na dokładne czytanie wszystkich tablic, ale udało nam się zobaczyć najważniejsze miejsca.
Najbardziej zapamiętaliśmy punkt widokowy! Z góry pięknie prezentowały się zamkowe mury, skały i okoliczne wzgórza. To zdecydowanie jeden z najmocniejszych punktów wizyty, szczególnie jeśli lubicie fotografować zamki i jurajskie krajobrazy.
Po zwiedzaniu nie wróciliśmy od razu do hotelu. Wybraliśmy się jeszcze na spacer wśród okolicznych skał. Zatrzymaliśmy się przy Bramie Laseckich – charakterystycznej formacji skalnej z otworem, przez który można podziwiać zamek. To świetne miejsce na pamiątkowe zdjęcie!
Później zeszliśmy żwirową ścieżką z drugiej strony warowni. Zrobiliśmy kolejne fotografie, a Emilka miała własny pomysł na spędzanie czasu: interesowały ją przede wszystkim kamyczki na drodze. Dorośli podziwiali zamek, a mała turystka odkrywała uroki jurajskich ścieżek. Każdy znalazł coś dla siebie!
Następnego dnia ponownie wyszliśmy w okolice warowni. Pogoda była nieco inna niż poprzedniego popołudnia, więc skorzystaliśmy z okazji i zrobiliśmy jeszcze kilka zdjęć. Mama wyjęła nawet swój miecz i zapozowała na tle zamku. Trzeba przyznać, że Bobolice świetnie nadają się do takich fotografii!
Miłym zakończeniem pobytu było śniadanie w zamkowej restauracji. Wybór jedzenia był naprawdę różnorodny, a posiłek z widokiem na warownię miał swój klimat. Jedyny minus? Sporo os, którym najwyraźniej również spodobało się menu! Poza tym śniadanie wspominamy bardzo miło.
Nasze zwiedzanie trwało około pół godziny, a później spędziliśmy jeszcze trochę czasu na spacerze i robieniu zdjęć. Jeśli lubicie dokładnie czytać opisy i oglądać każdą ekspozycję, możecie potrzebować więcej czasu. My postawiliśmy na spokojne tempo i podziwianie zamku z różnych stron.
Warto pamiętać, że podejście do warowni prowadzi pod górę, a wewnątrz są schody. Z maluchem, którego czasem trzeba nieść na rękach, dobrze zaplanować zwiedzanie bez pośpiechu. Sam zamek i jego okolica mogą być jednak ciekawym przystankiem na rodzinnej trasie, szczególnie jeśli lubicie piękne widoki i krótkie spacery.
W pobliżu znajduje się również zamek w Mirowie, dlatego oba miejsca można połączyć w jedną wycieczkę. My mieliśmy go jeszcze w planach, bo chcieliśmy zobaczyć, jak zmieniły się tamtejsze ruiny od naszej poprzedniej wizyty.
Nasza wizyta nie była długa, ale zostawiła nam miłe wspomnienia. Udało nam się zwiedzić zamek, pospacerować wśród skał, zrobić sporo zdjęć i spędzić noc w wyjątkowym miejscu. A przecież nie każda podróż musi być wielką wyprawą, żeby sprawić przyjemność!
Chętnie wrócimy do Bobolic, tym razem z naszym najmłodszym podróżnikiem. Mam nadzieję, że uda nam się wtedy dokładniej poznać zamek i okolicę, a przy okazji uzupełnić ten wpis o nowe doświadczenia. Do zobaczenia na szlaku!
Chcesz dowiedzieć się więcej o samym zamku?
W osobnym artykule zamieściliśmy historię i ciekawostki związane z zamkiem. Zajrzyj, jeśli uwielbiasz dawne dzieje!
Staramy przedstawiać się informacje w prosty i obrazowy sposób, żeby nie zanudzić nawet najmłodszych fanów zamków:)
Copyright © 2026 | Wykonanie PowRope [Dominika Powroźnik]
zdobywcyzamkow@gmail.com
725 538 846
Skontaktuj się z nami w razie pytań, sugestii, problemów lub po prostu po to, aby podzielić się swoją pasją do zamków. Czekamy na Twoją wiadomość! :)