W Kętrzynie przywitała nas zmienna pogoda – raz pojawiało się słońce, a chwilę później niebo zasnuwały chmury. Podczas spaceru do zamku złapał nas nawet deszcz. Patrząc na tą niepewną pogodę zdecydowaliśmy: najpierw muzeum, a obejście zamku zostawimy sobie na później.
Widząc bramę Emilka raźno pobiegła do środka, a tata zaczął już przewidywać, że nosidło dla najmłodszego uczestnika wycieczki może się za chwilę przydać. Mama porobiła szybkie zdjęcia dziedzińca, tata założył nosidło, a Emila wykorzystała ostatnie chwile przed wejściem na bieganie.
Kętrzyński zamek ma naprawdę ciekawą historię. Murowana warownia powstała w XIV wieku jako zamek prokuratorski państwa krzyżackiego, a jej budowę zakończono przed 1374 rokiem. Zamek spłonął pod koniec II wojny światowej, a następnie został odbudowany w latach 1962–1967.
Po kupieniu biletów ruszyliśmy na zwiedzanie muzeum.
W pierwszych pomieszczeniach przywitały nas surowe, gotyckie wnętrza i eksponaty, które początkowo kojarzyły nam się przede wszystkim ze sztuką sakralną. I rzeczywiście – wystawa „Sztuka dawna” obejmuje m.in. gotyckie rzeźby, malarstwo, epitafia, chorągwie pogrzebowe, meble i przedmioty rzemiosła artystycznego.
Było więc sporo historii, sztuki i różnych ciekawych przedmiotów, ale niekoniecznie takich, które trzyletnie dziecko będzie oglądało z wypiekami na twarzy.
Na szczęście muzeum miało na to swój sposób.
Jedną z rzeczy, które szczególnie spodobały się naszej córce, były repliki niektórych eksponatów przygotowane z myślą o najmłodszych.
Zamiast tylko patrzeć na zabytkowe przedmioty zza szyby, można było podejść do ich odpowiedników i sprawdzić je własnymi rękami.
Emilka szczególnie upodobała sobie pewną wazę z wystającymi owocami. Można było ich dotknąć, obejrzeć z bliska i – co dla trzylatki chyba najważniejsze – zrobić coś więcej niż tylko grzecznie stać przed gablotą 😉
Muzeum prowadzi zresztą również zajęcia edukacyjne dla przedszkolaków pod hasłem „Sztuka dawna – poznawaj, doświadczaj, dotknij!”, więc pomysł na bardziej angażujące obcowanie ze sztuką zdecydowanie nie jest tutaj przypadkowy
Nosidło założone, możemy ruszać! Waza z wystającymi owocami od razu przyciągnęła uwagę naszej małej zdobywczyni. 😉
Po przejściu na piętro czekało na nas więcej informacji dotyczących historii zamku i miasta. I tutaj pojawił się klasyczny problem rodzinnego zwiedzania: bardzo chcieliśmy przeczytać wszystko, ale nasze dzieci miały na ten temat nieco inne zdanie 😅
Tablic było sporo, a tematów do poznania jeszcze więcej. Emilkę zdecydowanie bardziej zainteresowała znajdująca się w jednej z sal makieta.
To właśnie tutaj znajduje się multimedialna prezentacja poświęcona historii Kętrzyna. Makieta pokazuje miasto z połowy XIX wieku, a projekcja wideomappingowa przedstawia historię dawnego Rastenburga. Całość uzupełniają interaktywne ekrany z informacjami o zabytkach, historii miasta, rzemiośle, przemyśle i związanych z Kętrzynem postaciach.
My niestety nie doczekaliśmy do początku całej prezentacji, ale sam pomysł bardzo nam się spodobał. To jeden z tych elementów muzeum, przy których warto sprawdzić, czy akurat nie zbliża się godzina projekcji.
A chwilę później znaleźliśmy jeszcze lepsze rozwiązanie. Emilka wypatrzyła stolik z kolorowankami i natychmiast zajęła się swoim mamutem. I nagle rodzice dostali kilka cennych minut spokoju. 😂
W końcu dotarliśmy do pomieszczenia, które zrobiło na nas chyba największe wrażenie wizualne. Witraże.
Ogromne, różnorodne i bardzo kolorowe prace całkowicie zmieniły atmosferę zwiedzania. Było tu zupełnie inaczej niż w surowych, gotyckich salach, które oglądaliśmy wcześniej.
Witraże były częścią wystawy czasowej „W blasku światła ukazuje się obraz. Sztuka witrażowa w Prusach”, poświęconej sztuce witrażowej na terenie dawnych Prus.
I chociaż nie była to wystawa poświęcona bezpośrednio zamkom, bardzo dobrze sprawdziła się jako urozmaicenie wizyty. Zwłaszcza że w rogu sali czekała na nas jeszcze jedna niespodzianka....
Był tam mały stolik z kolorowankami, witrażowe puzzle, pufy i dywanik. Czyli dokładnie to, czego potrzeba rodzicom, kiedy jedna osoba chce jeszcze obejrzeć wystawę, a druga właśnie zaczyna tracić cierpliwość. 😉
W tym momencie tata zdjął nosidło, a najmłodszy uczestnik naszej wyprawy mógł sobie spokojnie posiedzieć na dywaniku i pooglądać wszystko dookoła. Emilka kolorowała, tata siedział z dziećmi, a mama mogła spokojnie pochodzić między witrażami i zrobić kilka zdjęć. Wszyscy byli zadowoleni.
A ponieważ za oknem wciąż padało, wcale nie spieszyło nam się, żeby wychodzić.
Sztuka dawna w zamkowych wnętrzach i kącik dla najmłodszych w sali z witrażami.
W końcu jednak trzeba było ruszyć dalej. Po opuszczeniu muzeum zrobiliśmy szybkie obejście zamku. Niestety deszcz nadal nie odpuszczał, więc nie było warunków na długie oglądanie budowli ani robienie idealnych zdjęć.
Szkoda, bo zamek prezentuje się ciekawie również z zewnątrz, a jego gotycka forma jest efektem powojennej odbudowy, podczas której przywrócono mu historyzujący, gotycki wygląd.
Kupiliśmy bilety obejmujące również wejście do baszty, więc nasza wycieczka jeszcze się nie kończyła. Tylko najpierw trzeba było ją znaleźć 😉
Baszta jest nieco schowana wśród miejskiej zabudowy, więc po wyjściu z zamku ruszyliśmy zgodnie z mapą i dość szybko udało nam się do niej dotrzeć. I rzeczywiście – gdyby nie wiedzieć, czego szukać, można przejść obok niej bez większego zainteresowania.
W baszcie znajduje się ekspozycja „W średniowiecznej kuchni”, prezentująca rekonstrukcję dawnej kuchni wraz ze sprzętami, naczyniami i paleniskami. Część wyposażenia odtworzono na podstawie znalezisk archeologicznych.
Ciekawym uzupełnieniem są również oryginalne drewniane naczynia i sprzęty używane jeszcze kilkadziesiąt lat temu na wsi – ich wygląd przez setki lat zmieniał się zaskakująco niewiele.
Wystawa nie jest duża, ale jako ostatni punkt naszej wizyty sprawdziła się bardzo dobrze.
Szybkie zdjęcie w deszczu – „spróbuj się uśmiechnąć” – i ruszamy dalej na poszukiwanie baszty 🌧️
Naszym zdaniem – tak. Mimo, że duża część ekspozycji muzealnej dotyczy sztuki dawnej, historii i zabytków o dość poważnej tematyce, to jednak podczas naszej wizyty ani razu nie mieliśmy poczucia, że dzieci są tutaj całkowicie pominięte.
Były repliki eksponatów, których można było dotknąć, makiety, elementy multimedialne, kolorowanki, a na końcu bardzo fajny kącik dziecięcy przy wystawie witraży. Dzięki temu rodzice mogą rzeczywiście coś obejrzeć, a dzieci dostają co jakiś czas coś, co pozwala im się zaangażować. I chyba właśnie to najbardziej nam się tutaj podobało.
👶 Przy małym dziecku dobrze mieć nosidło. W zamku nie ma windy, więc wózek lepiej zostawić przy bramie.
🅿️ Parking przy zamku może być pełny - my zaparkowaliśmy kawałek dalej, na większym parkingu przy ul. Fryderyka Chopina.
🏰 Jeśli możecie, sprawdźcie godziny makiety multimedialnej. To kilkunastominutowa prezentacja z wideomappingiem, więc zdecydowanie warto trafić na jej początek.
👀 Zwróćcie uwagę na repliki eksponatów. To świetny sposób na włączenie małego dziecka w zwiedzanie.
🥾 Warto połączyć zwiedzanie zamku z basztą. Pełny bilet obejmuje obie części, a baszta znajduje się poza zamkiem i trzeba do niej podejść.
🌳 Niestety, przy samym zamku nie znaleźliśmy placu zabaw (może i lepiej, bo akurat nie było pogody). Jeśli Wasze pociechy będą potrzebowały się jeszcze wyszaleć, warto podejść/podjechać nad Jezioro Kętrzyńskie, gdzie znajdziemy kilka miejsc do zabawy.
Sam zamek nie musi być końcem zwiedzania Kętrzyna. W pobliżu warto zajrzeć do bazyliki św. Jerzego, obejrzeć zachowane fragmenty średniowiecznych murów miejskich, a z dziećmi można wybrać się również do Konsulatu Świętego Mikołaja.
Jeśli macie więcej czasu, dobrym pomysłem będzie także Mazurolandia w Parczu albo położony niedaleko Wilczy Szaniec. My potraktowaliśmy Kętrzyn jako krótki przystanek na trasie, ale spokojnie można z niego zrobić bazę na znacznie dłuższą rodzinną wycieczkę po okolicy.
Chcesz dowiedzieć się więcej o samym zamku?
W osobnym artykule zamieściliśmy historię i ciekawostki związane z zamkiem. Zajrzyj, jeśli uwielbiasz dawne dzieje!
Staramy przedstawiać się informacje w prosty i obrazowy sposób, żeby nie zanudzić nawet najmłodszych fanów zamków:)
Copyright © 2026 | Wykonanie PowRope [Dominika Powroźnik]
zdobywcyzamkow@gmail.com
725 538 846
Skontaktuj się z nami w razie pytań, sugestii, problemów lub po prostu po to, aby podzielić się swoją pasją do zamków. Czekamy na Twoją wiadomość! :)